Jan Pietrzak

Skocz do: nawigacji, szukaj
Jan Pietrzak

Jan Pietrzak (ur. 26 kwietnia 1937 w Warszawie) – polski satyryk, aktor, autor i wykonawca licznych piosenek. Twórca Kabaretu Hybrydy oraz Kabaretu Pod Egidą.

Spis treści

[edytuj] Młodość

Jan Stefan Pietrzak urodził się na warszawskim Targówku jako syn Wacława i Władysławy z Majewskich. Jan Pietrzak w bardzo młodym wieku został posłany przez matkę do wojska. W latach 19481957 był kolejno słuchaczem Korpusu Kadetów im. gen. Karola Świerczewskiego oraz Oficerskiej Szkoły Radiolokacyjnej w Jeleniej Górze. Po odejściu z wojska pracował w Warszawskich Zakładach Telewizyjnych przy produkcji telewizorów. Studiował również na kursie wieczorowo-zaocznym na Wydziale Socjologii Wyższej Szkoły Nauk Społecznych, którą ukończył w roku 1968. Był członkiem ZMP oraz PZPR, działał w radzie robotniczej Zakładów Telewizyjnych.

[edytuj] Kabaret Hybrydy

Od 1960 roku związał się z Estradą Poetycką klubu studenckiego Hybrydy w Warszawie. Kierował studenckim teatrem Hybrydy, prowadzącym trzy sceny: dramatyczną, kabaretową, i pantomimę. W latach 61-67 teatr przedstawił kilkanaście premier. W tym głośną sztukę Janusza Krasińskiego "Czapa, czyli śmierć na raty". Oraz sztuki Włodzimierza Odojewskiego, Jerzego Krzysztonia, i Jerzego Górzańskiego. Najgłośniejsze przedstawienia kabaretowe to "Kąpiel w Rubikonie" (62r.), "Radosna Gęba Stabilizacji" (63r.), "Ludzie to Kupią" (64r.), "Uśmiech z Erratą" (65r.), "Co Słychać" (66r.). W tym okresie Kabaret umożliwił rozpoczęcie kariery wielu osobom takim jak m.in.: Jonasz Kofta, Adam Kreczmar, Stefan Friedmann, Maciej Damięcki, Maciej Pietrzyk, Wojciech Młynarski Paweł Jedlewski, Janina Ostala, Tadeusz Turkowski, Jan Raczkowski, Krzysztof Paszek. W 1967 roku Kabaret rozwiązano, po oszczerczej antyinteligenckiej kampanii w partyjnej prasie, zarzucającej zespołowi wrogość wobec socjalizmu i deprawację socjalistycznej młodzieży. Jan Pietrzak odszedł z Hybryd, planując założenie autorskiej sceny, z czego ostatecznie wykrystalizował się Kabaret Pod Egidą.

[edytuj] Dalsza działalność

Kabaret Pod Egidą rozpoczął działalność w 1967 roku na terenie kraju. Warszawska premiera odbyła się 10 lutego 1968 w lokalu towarszystwa TPSP, ul. Chmielna 5, po kilkumiesięcznych sporach z władzą i cenzurą.[potrzebne źródło] Kabaret ten istnieje do dziś bez stałego lokalu. Z najbardziej interesujących siedzib warto przypomnieć: lokal Melodia, lokal Ewa, hotel MDM, hotel Forum, hotel Radisson, Dom Kultury przy Elektoralnej, Dom Kultury przy Smolnej, obecnie (2008r.) kabaret gra w restauracji Moliera 6 (czwartki godz. 20). Były lata, w których kabaret w ogóle nie mógł występować w Warszawie. Miał stałe siedziby w Bytomiu i Krakowie. Występy Warszawskie torpedowane były w latach 90. przez rządzące władze samorządowe związane ze spadkobiercami PRL-u.

Jan Pietrzak, w latach 19721973 pracował w telewizji jako kierownik Redakcji Widowisk Estradowych TVP (w 73 r. został wyrzucony przez Macieja Szczepańskiego). Był sekretarzem redakcji tygodnika "Szpilki" (w latach 19751981).

Jako kabareciarz zasłynął satyrą polityczną komentującą ówczesną sytuację społeczno-polityczną i wymierzoną w ustrój PRL. Wprowadził także nowy, nie stosowany wcześniej styl kabaretowej narracji.

W notatce sporządzonej przez ubeckiego donosiciela w 1975r. (sprawa obiektowa "Tercet") czytamy, że "program nacechowany jest krytycyzmem, negacją, i ośmieszaniem wszystkiego. Wykonawcy w prezentowanych programach lansują satyrę polityczną skierowaną przeciwko budownictwu socjalistycznemu w Polsce, polityce ZSRR, i Związkowi Radzieckiemu. Sporą część programu zajmuje krytyka telewizji, między innymi Macieja Szczepańskiego nazywa się 'bladym Maciejem', dyrekcje telewizji porównuje się z mafią sycylijską [...]"[1] W Czarnej Księdze Cenzury PRL Jan Pietrzak istnieje w wykazie nazwisk do zapisu (z dn. 21 lutego 1976r.) pośród takich nazwisk: poz. 26 Nowakowski, Marek, poz. 27 Pieszczachowicz, Jan, poz. 28 Pietrzak, Jan, poz. 29 Słonimski, Antoni. "Wszystkie własne publikacje autorów z poniższej listy, zgłaszane przez prasę i wydawnictwa książkowe oraz wszystkie przypadki wymieniania ich nazwisk należy sygnalizować kierownictwu urzędu, w porozumieniu z którym może jedynie nastąpić zwolnienie tych materiałów"[2].

Nastrój wieczorów kabaretowych w latach 70. oddaje recenzja Stanisława Srokowskiego ("Wiadomości" 23.03.1978r.): „Śmiech śmiechowi nierówny. Gdy dwaj panowie śmieją się z tego samego, to są jednak jakby dwa śmiechy, dwa różne śmiechy. Ale nieraz zdarza się, że z tego samego śmieją się nie tylko dwaj panowie, ale śmieje się stu panów, i tych stu panów śmieje się tak samo albo bardzo podobnie. Naturalnie, nie idzie mi o jakąś szczególną artykulację śmiechu, nie idzie mi też o jakieś niemal fizyczne wyróżnienia typów i stylów śmiechu, idzie mi o to, co się kryje za tym śmiechem. Ja się ostatnio śmiałem jakby poza świadomością śmiechu. Śmiech był wszędzie, we mnie, poza mną, sam nie wiedziałem, gdzie on jest, bo był wszędzie, wszystko się śmiało. Miąłem wrażenie, ze nawet krzesła się śmiały, lampy, reflektory, miałem wrażenie, że ciemność się śmiała i jasność. I choć wprost Pietrzak nie mówi, po co jest kabaret, zdaje się ,ze wiemy, po co jest kabaret Pietrzaka. Pietrzak bawi, Pietrzak wyzwala ludzi ze zmęczenia, z nerwowości, z niepokoju, Pietrzak jest jakby lekarzem dobrego humoru. Wyzwala od stresów, od bezsensów, od mułu myślowego. Przynajmniej przez dwie godziny. Pietrzak także cieszy, buduje optymizm, służy diabłu, którego zamienia w anioła"

Szczególną popularność Jana Pietrzaka oraz Kabaretu pod Egidą można było zaobserwować zaraz po Sierpniu'80, kiedy to piosenka "Żeby Polska była Polską" stała się spontanicznie obranym hymnem "Solidarności"[potrzebne źródło].

Jan Poprawa w piśmie TEMI (18.10.1980r.) odnotowuje: „Z rupieciarni, z ucieczki w redaktorskie etaty wracają Sprawiedliwi. Wraca Jan Pietrzak. "Studio Gama" po latach zaprosiło Pietrzaka do występu. Przypomniało artystę, który jak mało kto w naszym kraju może dziś chodzić z podniesionym czołem. Bo choć twórcza droga Janka Pietrzaka rozpoczęła się gdzieś przed laty dwudziestu w studenckim kabarecie "Hybrydy", choć jeszcze w latach sześćdziesiątych piosenki z jego tekstami bywały śpiewane w Opolu - przecież rzeczywiste znaczenie artysty wzięło się z czasu ostatniej dekady. Z lat rozkwitu i stłamszenia kabaretu "Pod Egida", z lat bezskutecznego wygłaszania, różnych, coraz szczuplejszych wersji własnego życiorysu, z lat przepychanki (zakończonej, a jakże, zakazem) z Telewizja. Pietrzak przez cały swój artystyczny czas pracował w niepopularnej instytucji Zdrowego Rozsądku. Poczynając od czasu „Hybryd" gdy śpiewał:

"Tata - robociarz w walkach klasowych

zahartowany jak metal,

matuś z bezrolnych spod Kolbuszowej

- uświadomiona kobieta!

Niby się cieszą, że syn kształcony,

lecz wiem, co trapi ich skrycie:

ja nie należę,

ja nie należę do klasy robotniczej!”

przez lata „Egidy" gdy apelował „Kraju mój, bądźmy na ty!", argumentując ten postulat go¬rącym zaangażowaniem każdego tekstu, każdego wystąpienia. Piosenki i monologi Janka Pie¬trzaka zawsze wyprowadzały anegdotę i morał z rzeczywistego świata, zawsze kpiły z wszech¬ogarniającej raz po raz kraj atmosfery apatii lub na odwrót - chciejstwa. Gdy dzisiaj przypo¬mina się te stare, kilku - lub kilkunastoletnie (w piosence to wszechświat!) słowa - znajdu¬je się gorycz Stańczyka i rozpacz Rejtana, znajduje się Prawdę właśnie, która niekiedy brzmi zgoła proroczo:

„Więc wiesz, pan,

czasem jak o tym myślę, to podejrzewam skrycie,

że chłopski rozum

już nie wystarcza, potrzebny jest robotniczy!"

Zza Himalajów nonsensu, ku rozpaczy bezrobotnych chałturzystów, tych żuków - ścierwni¬ków żerujących na wolnych chwilach, na zmęczeniu i apatii polskiego społeczeństwa - do¬biega nareszcie coraz wyraźniejszy głos Pietrzaka. Za nim spodziewać się można zastępów do¬tąd śpiących lub sennych rycerzy słowa, szermierzy dowcipów, husarzy satyry. Za hetmanem Pie¬trzakiem niech ów legion pójdzie czym prędzej do ludzi. Niech pomoże im uwierzyć w strasz¬liwą siłę Zdrowego Rozsądku, w skuteczną broń jego - śmiech. Niech wprost, ustami każdego kto w to wierzy - powie:

„Pojęć odwiecznych jak nasza nacja

Długo się nie da ukrywać,

Jest święte słowo: DEMOKRACJA.

Jest święte słowo: SPRAWIEDLIWOŚĆ".

Dziś wszyscy mówią, wszyscy wiedzą. Jan Pietrzak owe święte słowa krzyczał |Pod Egidą" w roku 1975".


Niezwykłą rolę kabaretu pod Egidą w karnawale Solidarności oddają poniższe recenzje:


GWIAZDA POLARNA nr 15 - 11. 04. 1981 r. – Zbigniew Chałko KABARET GŁĘBOKIEGO WZRUSZENIA

"Właśnie to "tylko" kabaret, czyli lżejszy kaliber, ale jaka to Sztuka! Warszawski kabaret "Pod Egidą" Jana Pietrzaka, w cztero-osobowym, pomniejszonym zespole, przywiózł tę Sztukę do Chicago, aby przeciwstawić się coraz powszechniejszej opinii. że Polska ¬w dziedzinie wzruszeniowo-rozrywkowej - to tylko szmira, którą Pagart ochoczo i ze zdu¬miewającą łatwością eksportuje. Pietrzak zaiste dokonał wielkiej sztuki: wyważył bezbłędnie i wymieszał elementy humoru, niekiedy rubasznego, niekiedy ostrego jak sztylet, niekiedy delikatnego, jak aluzje przerzucane nad królewskim stołem w czasie Obiadów Czwartkowych, a także elementy satyry celnej, a także groteski czy parodii z elementami szczerego wzruszenia. I to takiego wzruszenia, które łzy ze śmiechu w gorzkie łzy bezradności, buntu i bólu od¬mienić potrafi. Takiego wzruszenia, które chwyta za gardło i dławi. I trzyma kleszczami aż do chwili, gdy Pietrzak znowu serdeczny śmiech zbudzi. Stwierdzenie, że Pietrzak nawiązał do najlepszych tradycji przedwojennego kabaretu war¬szawskiego, było by pomniejszeniem jego osiągnięć. On tę tradycję wzbogacił. On nowy na¬dał jej ton, swój własny i trwały".

"Trudno jednak odciąć się od porównania, że kabaret Pietrzaka przypomina przodków znacz¬nie wcześniejszych, nie tych z okresu Niepodległej, ale sprzed 150 przeszło lat, a więc z war¬szawskiej "Honoratki" czy "Dziurki", gdzie Mochnacki przygrywał na fortepianie, Goszczyń¬ski czarował lirykę, Zaleski zabawiał krotochwilnie, a młody Chopin cichutko i żarliwie słu¬chał patriotycznych zawołań i konspiracyjnych szeptów, aby je później nieśmiertelnym forte utrwalić w "Rewolucyjnej". Piękne to wzory. I piękna tradycja".


PRZEKRÓJ nr 14 - listopad 1981 r. – Lucjan Kydryński "KURIER WARSZAWSKI"

"Żeby nie było nieporozumień - napiszę od razu: nie mieliśmy takiego programu kabaretowego w Polsce od lat ponad czterdziestu, choć bywały przecież programy znakomite - od "Piwnicy" po "Tey" z STS-em i właśnie "Egidą" pośrodku. Na czym polega zasadnicza róż¬nica? Na zerwaniu (choć nie całkiem, bo to też byłoby zubożeniem) z tak powszechną u nas (nie z własnej winy) konwencją aluzyjności. Nadszedł czas (i to już najwyższy!), by rze¬czy nazywać po imieniu, a osoby po nazwisku. Pietrzak szybko dostrzegł, że ten czas nad¬szedł i korzysta z tego ile wlezie, bo przecież nigdy nie wiadomo jak długo taki czas u nas zabawi. Czy na pewno dostanie stałe zameldowanie?"

Jednakże działalność kabaretową wkrótce uniemożliwił stan wojenny. Zaraz po stanie wojennym kabaret znów zaczął występować.

Jan Pietrzak stara się angażować w życie społeczne i polityczne m.in. biorąc udział w różnych inicjatywach, pisząc np. do Tygodnika Solidarność czy Dziennika Polskiego (wcześniej także do Gazety Polskiej). Wspiera również działania zmierzające do przeprowadzenia w Polsce lustracji – stąd wyraz poparcia dla Bronisława Wildsteina w lutym 2005 roku. W 2005 członek Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, a w 2007 oficjalnie poparł Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych, a także zasiadł w komitecie honorowego poparcia PiS-u.

Od 2007 roku w TVP Historia prowadzi program Po co nam to było…?.

[edytuj] Wybory prezydenckie w 1995 roku

Jan Pietrzak ubiegał się w wyborach w 1995 roku o urząd Prezydenta RP, głosząc m.in. postulaty przywrócenia kary śmierci i liberalizacji gospodarki. Ostatecznie uzyskał 201 033 głosów - 1,12% poparcia, co dało mu 10. miejsce.

[edytuj] Wybrane utwory

Wikicytaty
Zobacz w Wikicytatach kolekcję cytatów
Jana Pietrzaka

Przypisy

  1. notatka z materiałów IPN
  2. Czarna Księga Cenzury PRL

[edytuj] Linki zewnętrzne

W innych językach